Aktualności
Wszystkie wydarzenia
Artystyczny prezent z okazji Dnia Edukacji Narodowej
15.10.2013
13 października w szamotulskiej hali "Wacław" odbyło się niesamowite spotkanie ze sztuką. Z jednej strony nauczyciele, ich rodziny oraz wielu innych mieszkańców, z drugiej Marta Bizoń - polska aktorka teatralna i filmowa. W naszym mieście odbył się bowiem recital piosenek włoskiego południa, zatytułowany "Neapol 13.09".
Solowy koncert zorganizowany został z okazji Dnia Edukacji Narodowej przez Burmistrza Miasta i Gminy Szamotuły Włodzimierza Kaczmarka oraz Dyrektora Szamotulskiego Ośrodka Kultury Piotra Michalaka.
Do miasta położonego nad Samą przyjechała aktorka krakowskiego Teatru Ludowego w Krakowie i Teatru Polskiego we Wrocławiu. Grała w tak znamienitych filmach, jak "Lista Schindlera" w reżyserii Stevena Spielberga, "Quo Vadis" J. Kawalerowicza, a także serialach "Barwy szczęścia", "Majka", czy "Paradoks".
Zanim na scenie pojawił się nieprzeciętnie utalentowany gość, głos zabrał Burmistrz, który złożył wszystkim zgromadzonym nauczycielom najserdeczniejsze życzenia. Trzeba przyznać, że nadzwyczajna była atmosfera ciepła przytulnego zakątka, w chłodny jesienny wieczór.
W czasie tej ponadgodzinnej uczty dla duszy, artystka zaprezentowała szeroki wachlarz utworów - od XIX-wiecznych, aż po współczesne. Ujmująca była ekspresja aktorki, która wspaniale oddawała różnorodne nastroje. Jej koncert przeplatał się kompozycjami z jednej strony nostalgicznymi, sentymentalnymi, z drugiej humorystycznymi, rozrywkowymi z elementami piosenki kabaretowej. Jednak niezależnie od tego, czy publiczność wzruszała się, roniąc czasami łzę, czy nie potrafiła powstrzymać śmiechu, po każdym wykonaniu artystki, swój zachwyt i zadowolenie wyrażali gromkimi brawami.
Absolwentka szkoły teatralnej w Krakowie dbała o kreację sceniczną, a także o kontakt ze swoim audytorium, często schodząc ze sceny i bezpośrednio zwracając się do niego. Zdywersyfikowana była sama tematyka utworów recitalowych. Poruszały one sferę relacji międzyludzkich, szczególnie tych damsko-męskich oraz miłości, nadziei, radości, smutku, czy tęsknoty. Dzieła miały niekiedy zaskakującą pointę, stanowiły również próbę sił dla słuchaczy w zakresie interpretacji.
Koncert Marty Bizoń był niewątpliwie podróżą do świata sztuki, który zbudowany był z często skrajnych uczuć, a każdy "wędrowiec" uczestniczył w tej wyprawie na swój, indywidualny sposób.
Tekst i zdjęcia: Szymon Cejba
Do miasta położonego nad Samą przyjechała aktorka krakowskiego Teatru Ludowego w Krakowie i Teatru Polskiego we Wrocławiu. Grała w tak znamienitych filmach, jak "Lista Schindlera" w reżyserii Stevena Spielberga, "Quo Vadis" J. Kawalerowicza, a także serialach "Barwy szczęścia", "Majka", czy "Paradoks".
Zanim na scenie pojawił się nieprzeciętnie utalentowany gość, głos zabrał Burmistrz, który złożył wszystkim zgromadzonym nauczycielom najserdeczniejsze życzenia. Trzeba przyznać, że nadzwyczajna była atmosfera ciepła przytulnego zakątka, w chłodny jesienny wieczór.
W czasie tej ponadgodzinnej uczty dla duszy, artystka zaprezentowała szeroki wachlarz utworów - od XIX-wiecznych, aż po współczesne. Ujmująca była ekspresja aktorki, która wspaniale oddawała różnorodne nastroje. Jej koncert przeplatał się kompozycjami z jednej strony nostalgicznymi, sentymentalnymi, z drugiej humorystycznymi, rozrywkowymi z elementami piosenki kabaretowej. Jednak niezależnie od tego, czy publiczność wzruszała się, roniąc czasami łzę, czy nie potrafiła powstrzymać śmiechu, po każdym wykonaniu artystki, swój zachwyt i zadowolenie wyrażali gromkimi brawami.
Absolwentka szkoły teatralnej w Krakowie dbała o kreację sceniczną, a także o kontakt ze swoim audytorium, często schodząc ze sceny i bezpośrednio zwracając się do niego. Zdywersyfikowana była sama tematyka utworów recitalowych. Poruszały one sferę relacji międzyludzkich, szczególnie tych damsko-męskich oraz miłości, nadziei, radości, smutku, czy tęsknoty. Dzieła miały niekiedy zaskakującą pointę, stanowiły również próbę sił dla słuchaczy w zakresie interpretacji.
Koncert Marty Bizoń był niewątpliwie podróżą do świata sztuki, który zbudowany był z często skrajnych uczuć, a każdy "wędrowiec" uczestniczył w tej wyprawie na swój, indywidualny sposób.
Tekst i zdjęcia: Szymon Cejba











